Gdy w brzuchu mrowi, a ręce drżą. O strachu

Wrócił, nie wytarł butów i rozsiadł się wygodnie. Nie muszę na niego patrzeć. Od samej myśli, że jest, boli brzuch, trzęsą się ręce, a nogi wrastają w ziemię. Mówi mi, co mam robić. Nie chcę znów tego słuchać i próbuję się go pozbyć. Też nie słucha. I tak się rozmawia ze strachem. Nawet nie chodzi o pokonywanie wielkich barier, nie dyskutujemy o odważnych czynach. Ja tylko boję się równo stanąć na obu nogach. Potem na jednej, tej mniej sprawnej, lekko zgiętej. Dalej zrobić krok do przodu, do tyłu. Wspiąć się na palce. Wejść i zejść ze stopnia. Wyprostować kolano. Zrobić przysiad, równo obciążając nogi. Potem wykrok, pamiętając o utrzymaniu kolana w osi. Z każdym prostym ruchem wyobrażam…Continue reading Gdy w brzuchu mrowi, a ręce drżą. O strachu

Produktywność bliska zeru

Z dzieciństwa pamiętam bajkę o mrówce i koniku polnym. Latem pilna i pracowita mrówka całymi dniami uwijała się, żeby uzbierać zapasy na nadchodzącą zimę. W tym czasie beztroski konik polny, żyjący chwilą, zajmował się śpiewem i nie trudził myśleniem o przyszłości. Gdy nadeszła zima, głodny konik polny poszedł do sąsiadki mrówki i poprosił o pożyczenie czegoś do jedzenia. Ta go spławiła. Koniec bajki. Można zadawać pytania co do postawy moralnej bohaterów, działania zgodnego z własną naturą, międzygatunkowego miłosierdzia czy asertywności mrówki. Lecz ogólny morał z bajki płynie taki: Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą I jak z takim wzorcami człowiek ma spokojnie odpoczywać? Nigdy nie byłam wzorem pracowitości. Nie lubię stwierdzenia, że na odpoczynek trzeba…Continue reading Produktywność bliska zeru

Drogi pamiętniczku, od kilku miesięcy odnoszę wrażenie, że…

Gram w filmie pt. „Fifty Shades of Pain. Powiedz stop”. Film opowiada o zadawaniu bólu i płaceniu za to wysokiej ceny. Niestety przypadła mi rola głównej bohaterki, która w specjalnie do tego przeznaczonym pomieszczeniu poddawana jest torturom, testuje się jej granice wytrzymałości, a na końcu wystawia się jej za to spory rachunek. To niejasne uczucie towarzyszy mi za każdym razem, gdy opuszczam gabinet fizjoterapii, a w dłoni ściskam paragon za terapię manualną i trening rehabilitacyjny. Nie wiem, kto reżyseruje ten dramat, prawdopodobnie jeden z twórców filmów bollywood. Fabuła ciągnie się już niemiłosiernie długo, a końca wciąż nie widać. Konwencja gatunku wymaga, aby pojawiły się sceny taneczne – i tu mamy problem. Główna…Continue reading Drogi pamiętniczku, od kilku miesięcy odnoszę wrażenie, że…

Zerwane więzi, przerwane tkanki

-Ale jak zerwała pani to więzadło? Jest to jedno z bardziej kłopotliwych pytań, zadawane mi przez kolejnych lekarzy i fizjoterapeutów. Jeśli czegoś się nauczyłam, to żeby nie wgłębiać się za bardzo w szczegóły przy odpowiedzi. A szczegóły są takie, że musiałabym zacząć od podróży w czasie do września 2018 roku, gdy zdarzyło mi się walczyć w sumo, poślizgnąć się i wykręcić kolano, ale nie na tyle, żeby widowiskowo się tarzać, krzyczeć z bólu i iść do lekarza. Potem musiałabym się przenieść do października 2019, gdy schodziłam sobie po trzech stopniach z bankomatu.. I nagle coś ni z tego, ni z owego, trrrrrrach trrach – tak mi zabrzmiało w nodze. Działo się to w Kambodży. Mniej więcej w połowie opowieści pytający ma coraz większe oczy, zupełnie jakbym się zwierzała…Continue reading Zerwane więzi, przerwane tkanki

Nie jestem ciekawa, co dalej

Mam dziś taką anegdotę, że ktoś mi zadaje trudne pytanie, a ja nie wiem jak odpowiedzieć i wykpiwam się durną odpowiedzią. Nie pierwszy raz, pewnie nie ostatni. Każdy przeżył to przynajmniej w szkole, że trzeba się nagle wypowiedzieć, wyrazić swoje zdanie, skomentować temat, który niekoniecznie się zna. Najlepiej wtedy wychodzi jakiś bełkot, yyyyyy, lub patrzenie się po prostu przed siebie lub w zeszyt i udawanie, że się nie istnieje.  Tym razem działo się to w czwartkowy wieczór podczas miłego spotkania z koleżanką. Odbyłyśmy już pogadankę o różnych rzeczach. Znienacka nad Wisłą Justyna spytała: Olu, a co uważasz o mowie noblowskiej Tokarczuk?  Odebrało mi wtedy mowę i zaczęłam grzebać w głowie.  Eeee… A czemu pytasz? To jakoś…Continue reading Nie jestem ciekawa, co dalej

Nastawienie

Czasem zdarza się tak, że czas, który zwykle spędzam w ładnym, szklanym biurowcu, mam w ciągu tygodnia wolny. I tak jest właśnie dziś. Musiałam wybalansować się z domu na sesję wzmacniania wiotkich więzadeł, czyli rehabilitację, więc szkoda zmarnować ten wysiłek i wracać prosto do domu, pokręcę się po świecie i sprawdzę, jak wygląda w środku tygodnia koło południa. Zaraz obok ładnej, szklanej przychodni jest ogromny budynek zapewniający wiele wrażeń. Galeria handlowa. Tu można wiele się dowiedzieć. Ja podczas ostatniej wizyty w takim miejscu odkryłam, że jest już iPhone 11. Byłam zaskoczona, bo zatrzymałam na 7, ok może coś mi się obiło o uszy o 8 i zastanawiałam się, kiedy…Continue reading Nastawienie

Nie umiem krzyczeć

Drogi pamiętniczku, nie zawsze jest mi wesoło. A gdy nie jest, to kreowanie zabawnych historyjek jest ostatnią rzeczą, na którą mam ochotę. Dlatego dziś zamiast dawki śmiechu wyrzucam z siebie żale. Jeśli chodzi o ostatni miesiąc, to zaliczam go do kategorii „podróże w czasie – przeszłość”. Czułam się jak na studiach – błąkając się bez konkretnego celu i symulując bycie ważną i zajętą. Czas przeciekał mi przez palce, licznik obejrzanych odcinków seriali tykał, było mi obojętne, co jem, co robię i czy w ogóle gdzieś wychodzę. Dlaczego? Tak reaguję na kryzys. Jeśli dzieje się mi coś złego, wycofuję się i unikam konfrontacji. Jeśli coś mi się nie podoba, wolę się przemęczyć i przemilczeć, niż powiedzieć głośno.…Continue reading Nie umiem krzyczeć