czasem słońce

Mała czarna

Dzisiaj sobota robocza. Korzystam z kilku wolnych minut przed 9 rano i decyduję się na kawę z Żabki, żeby przywrócić się do żywych. Nie wiem jak to działa, ale niezależnie od lokalizacji, za każdym razem, gdy wchodzę do Żabki, uderza mnie nonszalancja bijąca z okolic kasy. Tego nabywa się chyba automatycznie wraz z zaciągnięciem do pracy. Tym… Czytaj dalej »Mała czarna

W pogoni za piniądzem

„Rzuć pracę i zostań blogerą” – mówili. Ja na to – „Oto jestem”. Może nie do końca tak to wszystko wyglądało i nie do końca właśnie taką miałam motywację, ale fakt faktem, jestem bezrobotna. Piękny stan, gdy można się skupić na rzeczach istotnych, pięknych i dobrych. Czyli głównie na leżeniu, skrolowaniu stron przeróżnych i zastanawianiu się,… Czytaj dalej »W pogoni za piniądzem

Never don’t give up

Przeanalizowałam ostatnio opinie i komentarze o tym, co tu się wyprawia. Przeważają dosyć gwałtowne reakcje – coś o popłakiwaniu się, sikaniu w gacie, popluciu ekranu. Dobra, wiem, że tworzę śmiechowy lol-content. Sama tak się bawię przy pisaniu notki w weekend, że jeszcze w poniedziałek turlam się ze śmiechu i nie mogę trafić… Czytaj dalej »Never don’t give up

Najmilsza rzecz pod słońcem

Zima, styczeń, mróz. Od niedawna do mojego standardowego sezonowego zestawu wyjściowego (kurtka z podpinką po kolana, wełniana czapa, szal do okutania, rękawice po pachy) dołączył niezbędnik każdego Krakusa, który nie chce umrzeć charcząc i łapczywie łapiąc powietrze. Troskliwy Mikołaj przyniósł mi w prezencie chustę przeciwsmogową. Od tego momentu każde wyjście z domu poprzedzone jest… Czytaj dalej »Najmilsza rzecz pod słońcem

Byłam recydywistką.

Listopad. Naprawdę fajnie mieszka się w Krakowie o tej porze roku. Zmrok zapadający o godzinie 16 uzasadnia przesypianie połowy dnia. Przestrzegam sumiennie zaleceń się niewychodzeniu z domu, żeby się zanadto nie struć. Normy zanieczyszczenia powietrza przekroczone o 500%, zero słońca. Zero wyrzutów sumienia, że zaleganie w bambetlach godzinami jest złe,… Czytaj dalej »Byłam recydywistką.

Nie uwierzycie, co się zdarzyło, gdy nie miała o czym napisać. Wstrząsające wideo…

Nie wiem jak się sprawy mają u innych znanych i lubianych blogerów, ale ja to mam wrażenie, że nie jest łatwo. Człowiek siedzi, myśli, szkicuje, trzyma się ustalonego planu i dodaje ten nowy post regularnie co kwartał. A w międzyczasie przychodzą wiadomości. Weź coś napisz, kiedy nowy post, bloga aktualizuj,… Czytaj dalej »Nie uwierzycie, co się zdarzyło, gdy nie miała o czym napisać. Wstrząsające wideo…

Żyła długo i szczęśliwie

Euforia, fajerwerki, oklaski. Udało mi się opowiedzieć bajkę z happy endem, którą można zakończyć słowami „i żyła długo i szczęśliwie”. Kolejna opowiastka jeszcze tylko doda cukru do tego magicznego świata pełnego synchroniczności, pięknych zbiegów okoliczności i spełniających się życzeń. Pierwsze minuty nowego życia w Krakowie były ciężkie i wystawiły… Czytaj dalej »Żyła długo i szczęśliwie

Earn, eat, pray, love. Historia o tym, jak nie pojechałam w podróż. [2]

Już podczas pobytu w Szwajcarii zaplanowałam sobie kilka atrakcji na najbliższy czas (oprócz Wielkiej Podróży, oczywiście). Wiedziałam, że moją bazą  będzie Gorzów. Wiedziałam, że jestem tam w stanie wytrzymać około tygodnia, potem dla zachowania równowagi swojej i otoczenia trzeba się ewakuować. Po wstępnej aklimatyzacji na polskiej ziemi wyjechałam… Czytaj dalej »Earn, eat, pray, love. Historia o tym, jak nie pojechałam w podróż. [2]