o czym piszę

Rok 2018 to dla mnie czas odkryć. Dociera do mnie, że jestem dorosła, że lepiej być miłym niż nie, i że od zawsze literki kręcą mnie o niebo bardziej niż obrazki i wszystko inne. Odkryłam, że lubię pisać.

Miałam tu opisywać historie z dalekiej podróży, dla której przewróciłam swoje życie do góry nogami. Przez kilka miesięcy nie umiałam się zdecydować na kupno biletu i zdecydowałam, że jednak nigdzie nie chcę jechać. Z wielkich planów została wizja prowadzenia bloga i mimo wszystko go założyłam. Dlatego piszę o powrocie na tory statycznego i statystycznego życia, z pracą i regularnymi porami posiłków. Zalatuje nudą, ale kto mi zabroni. Wierzę, że uda mi się w brei codzienności znaleźć trochę magii, którą łatwo przegapić. Po opublikowaniu 5 postów nie znudziła mi się jeszcze ta zabawa, a najbardziej cieszy mnie, gdy ktoś to czyta.

Większość opisywanych historii dzieje się w Krakowie, bo tu teraz mieszkam. Wszelkie podobieństwo do miejsc, osób i zdarzeń jest zamierzone i nieprzypadkowe.

W tekstach używam sporo słów składających się z 4 lub więcej sylab. Według edytorów do pisania takie wyrazy uznawane są za trudne i skomplikowane. Niech to jednak nikogo nie zmyli, że jestem niby taka mądra. Tak naprawdę lubię proste i żenujące żarty, a najbardziej śmieszy mnie, gdy ktoś się przewróci lub powie coś o kupie.

Jeśli chcesz znać początek, zacznij od historii o tym, jak nie pojechałam w podróż.